Blog

O Matko! Zrobiłam TO!

Tak zrobiłam to, ale sama do końca w to jeszcze nie wierzę. Dla doświadczonych i zaprawionych w długich dystansach biegaczy to już jest nic. A dla tych początkujących lub wybierających inne aktywności jest to dystans jak stąd na koniec świata. I jak mów i się tym drugim ile się przebiegło, to słyszę często o matko, a po co tyle. To jak przebiec stąd do ( i tu wstaw dowolną miejscowość oddaloną mniej więcej o 21 km od miejsca zamieszkania rozmówcy). Ja taką odpowiedź właśnie usłyszałam.

TO MOJE

A dla tych wprawionych oznacza to jedno,  że wsiąkłam w bieganie na całego. No właśnie, chyba tak powoli się dzieje, ale tu już myślę o przemierzaniu leśnych ścieżek i górskich szlaków. Do biegania, nie ukrywam skłoniło mnie kupienie butów. Tak, możesz sobie pomyśleć to takie kobiece. Z drugiej strony, kiedy do zdrowych nawyków pchają nas takie rzeczy to co w tym złego. Kiedy myślałam sobie do tej pory o bieganiu, to zawsze pojawiał mi się kadr z filmu „Czego pragną kobiety” i spot reklamowy dla jednej z marek z logo przypominającym dla mnie takie „odfajkowanie” 😉  I właśnie w tym spocie dziewczyna biegnie, jest super zadowolona, jest tylko ona i sport….

RÓŻNE ŹRÓDŁA MOTYWACJI

I to się nazywa motywacja, teraz będę też ja i sport, chociaż nie w butach tej marki, ale zawsze. I można powiedzieć, że inspiracja do biegania była, ale teraz od inspiracji trzeba przejść do realizacji. I co teraz. Z motywacją jest różnie, sam wiesz. Raz jest a raz jej nie ma. A kiedy jej nie ma to umysł potrafi być tak kreatywny jak nigdy żeby dać ci milion potwierdzeń na to żeby jednak nie robić. Grunt jednak w tym żeby zrobić mimo tego. I doskonale tu się sprawdza zasada 5 min. Ubrać się i wyjść. Wiele razy miałam tak, że baaaardzo nie chciało mi się iść biegać ale w końcu wychodziłam z założeniem,  no dobra, zrobię te 3 km i wracam. Dziwnym jednak trafem nie kończyło się na tych trzech. Najważniejsze jednak jest zacząć.

Motywacja to jedno, ale świadomość tego po co się to robi jest już bardziej skomplikowana. Piotr jako, że dłużej biega niż ja, bo ja do tej pory ćwiczyłam tylko jogę. Swoją drogą od innych biegaczy usłyszałam, że to dobra kolejność, bo potem jest mniej kontuzji i lepiej można się porozciągać przed i po biegu. Dla mnie więc super. Ale celem nie byo przecież wykorzystywanie jogi do biegania tylko odpowiedź na pytanie, po co biegać tak w ogóle, te 2,3 5, 10, 21 km…? Co to daje. Zdrowie, oczywiście tak, ale przecież zdrowie też zapewnia każda inna aktywność fizyczna, nawet spacer. To po co ja biegam w ogóle. Przyznam że długo nie mogłam znaleźć odpowiedzi na to pytanie. Nawet słysząc od innych, że to przecież pokonywanie własnych ograniczeń, pokazywanie sobie że można więcej, to przekłada się na biznes, itd. Ale ja to słyszałam ale nie traktowałam tego jako swoje. Nie wiedzieć czemu cały czas czekałam na jakiś efekt WOW! Olśnienie, że to po to właśnie biegam. Ale nie było tego. Za to za każdym razem kiedy był gorszy dzień, kiedy do zasady 5 min musiałam dodać zasadę 5 min żeby zastosować tę pierwszą, to przez część biegu leciały czasem głośniej, czasem w myślach słowa po co ja k…. to robię.

AH TE EMOCJE…

A pod wpływem emocji na biegu Niepodległości zapisałam się na półmaraton, który miał być w kwietniu 2020. I tu jedyna chyba (a nawet bez chyba), która zadziała się dzięki covid – bieg został przełożony. Uff, jaką wtedy poczułam ulgę. Czułam się kompletnie nie gotowa, ale to moja głowa była wtedy nie gotowa na ten dystans. I przez kilka miesięcy o tym nie myślałam. Biegałam oczywiście w tym czasie, przydarzył się nawet bieg na ok. 12 km (w zawodach) i mój własny na ponad 12 km.  W sierpniu pojawiła się informacja, że półmaraton odbędzie się 27 września. Należę do osób, które jeśli powiedziały A to i B też. Więc nie było odwołania (dla mnie i mojej głowy) chociaż formalnie mogłam się wycofać. Podświadomie czułam jednak, że dzięki temu znajdę w końcu tę odpowiedź po co się biega takie dystanse. Ale przed samym biegiem było nerwowo, bo z jednej strony cały czas się wkurzałam po co to robię (choć pewnie to był wynik raczej stresu i tego że nie przebiegnę) a z drugiej chciałam pobiec i przebiec.

I w takich zorganizowanych biegach jest coś niesamowitego. Ten tłum jakby Cię niesie. Plus osoby które kibicują (w tym roku niestety w małej ilości z wiadomych powodów) i mówią Ci, że super, dajesz radę, inni biegacz którzy się do Ciebie uśmiechają. I kiedy skończyłam 3 okrążenie, przebiegłam te 21 km z małym haczykiem to pojawiło się takie WOW, łzy w oczach i powoli docierająca świadomość, ZROBIŁAM TO!

KAŻDY MA SWOJE PO CO MAM I JA

I po przemyśleniach przyszła odpowiedź po co biega się takie dystanse, po co w ogóle, dla mnie przede wszystkim po to żeby brać udział w zorganizowanych biegach. Myślę, ze takiej satysfakcji nie daje przebiegnięcie i tylko odnotowanie sukcesu w telefonie czy na zegarku. Gdybyśmy nie potrzebowali tłumu, reakcji innych, gratulacji, to chyba tez nie zamieszczalibyśmy na FB naszych sukcesów. Dla mnie najważniejsi w bieganiu są inni, to poczucie że coś wspólnie robimy dla siebie, bo kolejna rzecz to rzeczywiście jest to co słyszałam wcześniej, że poczuję, że mogę więcej, że pokonam swoje ograniczenia, że ma to przełożenie na biznes.  Ale właśnie musiałam sama tego doświadczyć.

Tak też jest z celami, które wyznaczasz na co dzień, możesz mieć przypuszczenia jak będziesz się czuć, możesz niejednokrotnie cieszyć się że na chwilę ten cel znika Ci z oczu, żeby potem poczuć go mocniej, odczuć mocniej radość z jego osiągnięcia i dzięki temu ładunkowi emocjonalnemu, energii iść dalej, po więcej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *