Blog

Co dały mi podcasty?

Jakoś tak się składa, że temat podcastów przewija się przez moje wpisy któryś już raz z kolei ale nigdy nie był tematem przewodnim. Tym razem chciałbym to ewidentnie zmienić i napisać o ich wpływie na mnie, moje życie i mój biznes kilka słów więcej. Otóż, tak się składa, że wpływ ten podcasty miały i to bezpośrednio na wszystkie chyba możliwe dzieciny mojego życia. Rzecz jasna, wpływ ten miały w większym lub mniejszym stopniu, ale jednak ewidentnie dało się go zauważyć.

Początki

Historia o mojej pierwszej styczności z podcastami będzie w zasadzie oderwana od całej reszty późniejszych zdarzeń. Niemniej jednak, takie właśnie było moje pierwsze spotkanie z podcastingiem więc wypada od tego rozpocząć.

W najgorszym razie pomylę się o rok czy dwa, ale zgodnie z moją zawodną pamięcią był to najpewniej rok 2013. Jeśli się mylę to raczej był to rok wcześniejszy niż późniejszy. Od poniedziałku do piątku chodziłem na siłownie. Nic szczególnego tam nie robiłem, chociaż będąc szczerym – pomagało mi to utrzymać równowagę tak psychiczną, jak i fizyczną. Jak się okazało, na siłownie chodził też mój kolega z klasy z liceum. Takiego czteroklasowego – klasycznego. Co więcej, on nie tylko chodził na siłownie, ale chodził na nią o 6:30 rano czyli wtedy  kiedy ją otwierali i kiedy i ja na nią chodziłem.  Chodził na nią na około godzinę i cały czas jeździł na rowerku wylewając z siebie realnie siódme poty. Zawsze miał też słuchawki na uszach. Nie żebym ja nie miał wtedy zawsze słuchawek, ale jeszcze z czasów liceum pamiętałem, że u mnie słuchawki i muzyka to było coś normalnego, a w jego przypadku …. Nie często widywałem go w słuchawkach. Kiedyś spytałem: Jurku czego słuchasz ? Jurek odpowiedział: Podcastów. Ja odpowiedziałem: aha …. . Taka oto rozmowa się między nami wywiązała zgrabna i w punkt. Dodam jeszcze, że pomyślałem wtedy, że i tak zawsze mieliśmy odmienny gust muzyczny, więc nie będę dopytywał co to konkretnie za zespół te Podcasty. Dziwnie mi to zresztą zapachniało Malczykami, których fanem nie byłem. Do roku 2014 w zasadzie temat podcastów poszedł w zapomnienie.

Kolejna styczność z podcastami miała miejsce w 2014 r. roku albo początkiem 2015 r. Tym razem gdzieś jechałem. Jako pasażer. Tak się złożyło, że byłem wtedy „pasywnym pasażerem”, czyli takim z którym kierowca bynajmniej nie porozmawia o wszystkim. Korzystając z chwili czasu na siłę szukałem wtedy jakiś materiałów w Internecie, z których mógłbym się dowiedzieć jak prowadzić marketing Kancelarii (nie, to nie przypadek że piszę ją z wielkiej litery – włożyłem w jej budowanie całkiem sporo czasu i energii, a tym samym nie widzę wręcz innej możliwości). Po „przeczesaniu” już chyba wszystkich bodaj na tamten moment trzech stron dedykowanych prawnikom i marketingowi kancelarii trafiłem na stronę Pawła Tkaczyka (tak to pamiętam, ale być może się mylę). Jeszcze wtedy był on współtwórcą podcastu Mała Wielka Firma, czego zresztą nie wiedziałem bo i nie słyszałem dalej ani o podcastach, ani tym bardziej o żadnym z podcastów. Na stronie zobaczyłem, że są „jakieś” pliki do słuchania. Do tego jeszcze było zdjęcie w moim odczuciu mocno stylizowane na okładkę pierwszej części gry Foullout. Stwierdziłem więc, że włączę te nagrania. Okazało się to całkiem dobrą decyzją bo rozmowa, której miałem okazję posłuchać była i merytoryczna i zabawna. Jednym słowem dobrze spędzony czas. Dziwne było jednak dla mnie to, że ludzie tak nagrywają w adudio swoje rozmowy i zamieszczają je na stronach internetowych. Na tamten czas nie słyszałem o tym wcześniej i choć ciekawe to jednak uważałem to za dziwne.

Następnie była chyba chwila przerwy. Raczej skupiłem się na audiobookach, bo i wiedziałem czym są i uwzględniając moje własne przekonania co do tego jak mało mam czasu była to jedyna forma, w której mogłem przyswajać wiedzę. W zasadzie nawet nie wiem jak to się stało, że trafiłem na kolejne podcasty, do których z tego co pamiętam należało Więcej niż oszczędzanie pieniędzy Michała Szafrańskiego i Finanse Bardzo Osobiste Marcina Iwucia. Było chyba tak, że z jednej strony na siłę szukałem treści dotyczących rozwoju biznesu, a z drugiej bez dwóch zdań szukałem sposobów na oszczędzanie pieniędzy bo zauważyłem taką tendencję u siebie w tamtym czasie, że im więcej ich zarabiałem tym bardziej mi się one „gdzieś rozchodziły” …. W każdym razie na tym etapie dowiedziałem się też, że to czego słucham to podcasty. Nie wiem jak to możliwe, że mimo, że jeszcze w 2016 roku dalej nie wiedziałem czym są podcasty wciąż pamiętam historię z siłowni, ale widocznie dla dopełnienia całej opowieści musiała mi ona utkwić w pamięci.

Kolejny etap

Kolejny etap pamiętam bardzo dobrze ! Już chyba nawet wiedziałem o wyszukiwarkach do podcastów. Z całą pewnością był też początek 2017 roku, a pamiętam to bo sprawy działy się krótko przed tym jak brałem swój drugi ślub ze swoją żoną. Ponieważ stwierdziliśmy, że weźmiemy ślub kościelny to stało się w pewnym momencie tak, że trzeba było „odbyć nauki” przedmałżeńskie. Ponieważ nijak nie widziałem tego żeby zrobić to popołudniami to zrobiliśmy je „zbiorczo” weekendowo. Spokojnie – nie o naukach będę opowiadał! W tamtym czasie to był po prostu pierwszy wolniejszy weekend, który miałem od bardzo dawna. Przy moim ówczesnym podejściu do firmy, która oczywiście musiała pochłaniać mi 300% czasu, dwójce małych dzieci, resztkach życia prywatnego, które mi zostawały po prostu nigdy nie starczało mi  czasu na odpoczynek, albo odbywał się on w wariancie, który daleki był od regeneracji. A tu naglę proszę – dwa wieczory zupełnego spokoju bo już pierwszego mój współlokator wyniósł się, gdy tylko usłyszał, że ja raczej będę odpoczywał, a nie oddawał się imprezie, bo mam …. Dwójkę dzieci i to jedna z nielicznych okazji na to żebym odpoczął. W każdym razie, pamiętam jak dziś, że tego dnia miałem całą masę czasu, przez co rozumiem, że miałem go chyba nawet kilka godzin. Ten czas postanowiłem wykorzystać w celu wertowania Internetu w poszukiwaniu nowych podcastów. Tego dnia trafiłem też oczywiście na ich całkiem sporą ilość, wiedziałem już przecież żeby użyć magicznego słowa „podcast”, a nie dla przykładu „rozmowy w audio”. Przede wszystkim trafiłem jednak na podcast Radka Budnickiego -Lepiej Teraz, który „zauroczył mnie” do granic możliwości, bo niby był to podcast o biznesie, ale jednak był to inny biznes niż ten, który znałem jak i zupełnie inaczej o nim opowiadał. Do tego jeszcze, część odcinków nie dotyczyło biznesu, a kwestii związanych z rozwojem, które interesowały mnie jeszcze ponad 10 lat wcześniej.

Decydujący moment

To też dość dobrze pamiętam. Była druga połowa roku 2017 i Marek Jankowski – gdyby ktoś nie wiedział – z podcastu Mała Wielka Firma, którego słuchałem nie rzadziej niż co poniedziałek, wypuszczał pierwszą edycję swojego kursu dotyczącego nagrywania podcastu. „Coś” zaczęło mi chodzić po głowie i nie dawało spokoju. Oczywiście tym „czymś” był własny podcast. Wiadomo – marketing był jedną z tych rzeczy, które upatrywałem w własnym podcaście bo uważałem, że jeśli zacznę nagrywać podcastu to i rzecz jasna wypromuję Kancelarię. Było jednak jeszcze coś – tyle wiedzy zyskałem dzięki podcastom, że miałem wewnętrzną potrzebę sam podzielić się własną. Gdy pierwsza edycja kursu Marka się pojawiła „wyszło mi jednak” – rzecz jasna w oparciu o to samo równanie, które każdy z nas doskonale zna – że „nie mam czasu”. Nie kupiłem kursu. Końcem 2017 roku albo początkiem 2018 r. była jednak druga edycja kursu. Tym razem przekonałem sam siebie i kupiłem go ! Dzień lub dwa dni później przerobiłem cały w formie audio – oczywiście na video „nie miałem czasu”, jednak nie zmienia to faktu, że samo audio dało mi poczucie, że wiem już wystarczająco dużo żeby zacząć nagrywać. No dobrze, pewne fragmenty nagrań wideo też widziałem. Zacząłem nagrywać pierwszy odcinek swojego podcastu, którego nazwę – Prawo dla Biznesu – miałem w głowie chyba od dobrych kilku lat bo był to slogan, który użyłem na stronie Kancelarii. Pewnie obecnie byłoby inaczej, ale w 2018 były nieco inne standardy, a skoro dodatkowo Marek powiedział, że jak się chce to można podcast nagrywać nawet na telefon to …. Wziąłem telefon i nagrałem podcast ! Pierwszy odcinek, trwający całe 5 minut, nagrywałem jedynie 5 godzin. Pewnie z perspektywy dzisiaj najchętniej bym go „wyrzucił”, ale uważam, że warto pokazywać cały proces. Być może stracę niejednego słuchacza, który zniechęci się włączając właśnie pierwszy odcinek, ale z drugiej strony – być może dzięki temu, że ten odcinek „został” ktoś inny zdecyduje się zacząć mimo, że to co ma nie jest bynajmniej doskonałe. W każdym razie, po pierwszym odcinku nagrałem jeszcze bodaj 4 zanim zacząłem uczyć się obsługi Spreakera czyli platformy do publikacji podcastów. Tu poszło mi prawdopodobnie średnio bo dokładnie 10 lutego 2018 r. opublikowałem swój pierwszy podcast przy czym zrobiłem to omyłkowo. Pewnie bym go skasował, ale na (nie)szczęście dodatkowo opublikowałem go na Facebooku i zanim się połapałem „z tym wszystkim” to już dostałem kilka like’ów. Z perspektywy dzisiaj zakładam, że czego bym nie opublikował wtedy na Facebooku like’i i tak by było bo był to mój pierwszy post jaki opublikowałem w życiu. Wtedy jednak wydawało mi się, że to po prostu podziw do tego, że zacząłem nagrywać podcast.

Dalszy rozwój

Od razu wyjaśnię – nie uważam, żeby mój podcast Prawo dla Biznesu był najlepszym podcastem prawnym w Polsce, nie uważam też żeby mój głos był głosem radiowym. Uważam natomiast, że byłem bardzo mocno zdeterminowany na to żeby w podcastingu być regularnym (choć cotygodniowemu publikowaniu pełnometrażowych odcinków nie sprostałem i musiałem „zwolnić” na publikację co dwa tygodnie), mówić na ile byłem tylko w stanie przystępnym językiem, a finalnie być otwartym na ludzi. W zasadzie to postanowiłem tym samym, że w przypadku podcastów zrobię „jak zawsze” bo te trzy cechy, a może bardziej kwestie są czymś co raczej od zawsze mi towarzyszyło.

Ku mojemu zaskoczeniu z podcastem szło mi dość dobrze. Pierwszym jego efektem było zaproszenie ze strony Pawła Kosmali na ogólnopolską choć odbywającą się tuż obok Rzeszowa konferencje Kolbuszowa 2.0. Ze względu na to, że Paweł jest bardzo bezpośrednim facetem, za co ogromnie go lubię, dowiedziałem się przy okazji, że podcast mam co prawda fajny, jednak żadnego odcinka nie wytrzymał do końca, bo jakoś jest fatalna. Uwagę oczywiście przyjąłem do siebie, ale na szczęście w tamtym czasie w drodze był już mikrofon – przyszedł już czas na dalej idącą profesjonalizację niż nagrywanie telefonem. Pierwsza konferencja przebiegła pomyślnie i nawet dostałem zaproszenie na kolejną edycję Kolbuszowej 2.0. Finalnie z pięciu edycji byłem prelegentem na trzech. W między czasie pojawiło się też pierwsze zaproszenie do podcastów. Pierwszy zaprosił mnie Piotr Bucki z podcastu Biznes w IT (choć wydaje mi się, że jego podcast nie ogranicza się tylko do IT i nadaje się nawet dla takich prawników jak ja). Strasznie mnie to zestresowało, ale na szczęście naprzeciw przyszło życie, bo chwilę później do podcastu Po ludzku o pieniądzach zaprosił mnie Radek Budnicki. Z Radkiem nagrałem najpierw i pamiętam jak dziś, że była to dla mnie „straszna trauma” ponieważ pierwsze nagranie do cudzego podcastu było akurat moim nagraniem do jednego z moich ulubionych podcastów i na zaproszenie jednego z ulubionych podcasterów ! Co prawda, po drobnych roszadach w ramach Po ludzku o pieniądzach ten odcinek jest dostępny tylko w ramach Prawo dla Biznesu to jednak, gdy go znajdziesz zobaczysz, że ewidentnie słychać stres w moim głosie. Z Piotrem Buckim poszło już chyba sprawniej, bo byłem „sprawdzony w bojach”, ale Piotr okazał się mocno dociekliwym rozmówcą i udało mu się wejść na obszar, z którego nie miałem aż tak szczegółowej wiedzy jak ta, której Piotr oczekiwał przez co musiałem lekko „polawirować” przez krótki moment naszej rozmowy. Na szczęście chwilę później już wróciliśmy na znane mi ścieżki i finalnie uważam, że rozmowa wyszła dobrze.

Kolejny przełom

Kolejnym, w moim odczuciu rzecz jasna, przełomem było zaproszenie jako prelegenta z Międzynarodowy Dzień Podcastów w 2018 r. Rzecz jasna miałem powiedzieć kilka słów na temat prawnych aspektów podcastingu. Mówiąc zupełnie szczerze, nie żebym nigdy się nad tym nie zastanawiał, ale bynajmniej nie było tak, że po otrzymaniu tego zaproszenia pierwsza moja myśl brzmiała: proste – powiem więc to, to i to ! Bynajmniej, nie do końca wiedziałem o czym mówić, co jest ważne dla podcasterów, ale też wiedziałem, że mam dość duże luki jeśli chodzi o trendy rynkowe bo się nimi szczególnie nie interesowałem. W każdym razie, miałem bodaj 3 tygodnie więc ekspresowo zabrałem się do roboty i w ciągu tygodnia stworzyłem „broszurę” Prawne aspekty podcastingu, która miała mniej więcej 50 stron A4. Oczywiście, jak to u mnie bywa, publikacja nie była idealna. Trudno żeby była jak na jej powstanie miałem taką ilość czasu i trzeba było jeszcze uwzględnić to, że będzie ona poddana korekcie i musi zostać wydrukowana. Krótko mówiąc – szybka piłka ! Jak się jednak okazało, moja praca została doceniona ! Miałem napisać, że „chyba została doceniona” jednak co do tego mam pewność. Co prawda, nie wiem ile osób przeczytało tę broszurę, następnie rozszerzoną i uzupełnioną, ale jeśli ktoś chciał to niewątpliwie mógł to zrobić. Wtedy też, podczas MDP 2018 nawiązałem wiele znajomości (…) i w tym miejscu wyciąłem właśnie fragment tekstu bo gdybym zaczął wpisywać wszystkich, których poznałem to ktoś mógłby pomyśleć, że tworzę tekst pod wyszukiwarkę.

W tamtym czasie zaczęły się też pojawiać współprace z portalami, blogami czy czasopismami, gdzie pozwolę sobie wymienianie ograniczyć do czasopisma FIRMER.

Co było dalej ?

Ok nie będę teraz już tak szczegółowy. Sprawa przedstawiała się w ten sposób, że na przełomie 2018 i 2019 roku dostałem tak wiele zaproszeń do podcastów, że przerosło to moje najśmielsze wyobrażenie. Byłem gościem podcastów wypowiadającym się nie tylko o prawie, ale dla przykładu przełomowymi były dla mnie zaproszenia zaproszenie od Piotra Borowca, który porozmawiał ze mną o stoicyzmie, czy zaproszenie od Łukasza Gągały, który porozmawiał ze mną o tym jak być Fit za biurkiem co było dla mnie swego rodzaju przełomem ponieważ do tej pory w swojej własnej głowie dalej byłem mocno „niefit” i otyły. Finalnie ważne były jeszcze w szczególności dwie rozmowy – z Michałem Bąkiem, który w swoim podcaście Marketing i Biznes przepytał mnie na temat tego jakie jest moje podejście do życia i biznesu oraz z Radkiem Budnickim, który w podcaście Lepiej Teraz rozmawiał ze mną o tym jak dokonałem zmiany w swoim życiu (rozmowę tę powtórzyliśmy zresztą około rok później w kontekście biegania ultramaratonów).

Pierwsze chwile zwątpienia

Końcem 2019 r. zaczynałem czuć pewne zwątpienie w sens wkładania aż takiej energii w podcasting. Zacząłem nagrywać podcast w kontekście marketingu Kancelarii i jak co prawda kilku klientów pośrednio dzięki podcastowi pozyskałem to nie było to to co wydawało mi się jest do osiągnięcia. Z drugiej natomiast strony podcast pochłania całkiem sporo czasu nawet jeśli część procesu wydelegujesz. Inna sprawa, że środowisko podcasterów bardzo mi się spodobało choć od wewnątrz nie jest ono aż tak „cukierkowe” jak wydawać by się mogło od zewnątrz.  Niemniej jednak, niewątpliwie wpłynęło ono na mnie konstruktywnie i dało mi siłę do zmian w sobie. Zacząłem się już nawet zastanawiać czy jest sens to wszystko dalej ciągnąc. Biłem się z myślami. Początkiem 2020 roku stwierdziłem, że do końca tego roku jeszcze nagrywam, a czas na decyzje co do kontynuacji zostawiam sobie na grudzień. Tak też zrobiłem i kontynuowałem to co zacząłem dodająca nawet do podcastu wywiady z przedsiębiorcami w formie viode. Potem przyszedł COVID-19. W zasadzie, w przypadku podcastów – choć ponoć wtedy ich słuchalność znacznie spadła – koronawirus dał mi więcej materiałów niż bym nawet chciał. W tamtym czasie prawo zmieniało się niemal z dnia na dzień choć nie wiedzieć czemu najczęściej działo się to w piątki, a ja „od zawsze” publikowałem w poniedziałki co dawało mi bardzo mało czasu na przygotowanie nowych odcinków.

Ten okres sam w sobie nie byłby jednak pewnie przesadnie przełomowy, gdyby nie kilka dalszych wydarzeń. Otóż stało się tak, że jednak COVID-19 wpłynął na spadem zleceń, które normalnie mieliśmy. Co symptomatyczne, nie wpłynął on nawet jakoś znacząco na spadek dochodów, ale ilość zleceń spadła (co skłania do refleksji). Ponieważ za wszelką cenę nie chciałem tego czasu zmarnować, szczególnie, że widziałem jak wielu przedsiębiorców – zasadnie czy nie – rozkłada ręce stwierdziłem, że wykorzystam go na to żeby napisać książkę. Nie do końca wiedziałem jak ją potem wydam, ale stwierdziłem, że z seflpublishingiem jakoś sobie „finał finałów” poradzić powinienem, a w zasadzie powinniśmy bo książka z założenia miała promować nie tyle mnie co Kancelarię „poprzez moją osobę”. Tak się jednak stało, że dwa tygodnie później odezwała się do mnie osoba z Heliona z pytaniem czy chciałbym z nimi wydać książkę. Co prawda, musiałem „pobić się” z myślami na temat „milionów z seflpublishingu”, ale na szczęście szybko z nimi wygrałem i bodaj dzień, czy dwa później powiedziałem „sakramentalne”: TAK ! W zależności od tego kiedy czytasz ten tekst to książka albo czeka na publikacje, albo niebawem będzie opublikowana, a znaleźć ją możesz tutaj. Książka traktuje o e-commerce więc sam oceń czy to właśnie dla Ciebie stworzyliśmy Prawo dla Biznesu. E-commerce jednak jeśli tak to uważam, że ta pozycja na 100% Ci się przyda !

A morał z tego taki ….

Morał z tej historii jest natomiast taki, ze po pierwsze czasem warto przez przypadek trafić na „coś nowego” i mocno się w to „coś” zaangażować. Może się okazać, że to coś będzie miało dla Ciebie duże znaczenie.

Kolejna rzecz, to to, że warto jednak zachować zdrowy rozsądek. Efekty najczęściej nie przychodzą z dnia na dzień. Raczej jest to dłuższy proces. Gdybym porzucił podcasty bo nie sprzedały mi się usług Kancelarii „za grubą kasę” to …. W sumie nie wiem co by było. Wydaje mi się jednak, że byłoby mniej ciekawie i mniej istotnych rzeczy wydarzyłoby się w moim życiu od 2018 r., a finalnie i marketingowo wyszłoby to z duża szkodą dla Kancelarii.

Kolejna sprawa to to, że czasem determinacja pozwala „nadrobić” niedostatki w zdolnościach. Tak jak wspomniałem, nie uważam  żeby mój głos był najbardziej radiowy, co więcej uważam, że początkowo mocno niepoprawnie podszedłem do tego jakie treści publikuję w podcaście. Finalnie też uważam, że pewnie dałoby się każdy odcinek nagrać lepiej niż to zrobiłem jedna to właśnie dzięki temu, że nagrałem już ponad 80 odcinków bo do publikacji tego tekstu odcinklów będzie już więcej i to na dzień kiedy to piszę to poprzez podcast zyskałem tak wiele, mimo że nie były to takie efekty jak pierwotnie zakłądałem.

Sam teraz rozważ ile razy porzuciłeś w życiu coś co nie wychodziło Ci aż tak dobrze jak osobom, którymi się inspirowałeś i nie dawało początkowo rezultatów, których się spodziewałeś. To już ta część tego tekstu, którą napiszesz sam, więc zostawiam Cię sam na sam ze sobą więc życzę Ci samych dobrych odpowiedzi !


2 komentarze

    • Aga

      Krzysztof wielkie dzięki ! 🙂 Tak, wiem że jest jeszcze jeden podcast, ale stwierdziłem, że ten projekt jest jeszcze na zbyt wczesnym etapie żeby móc powiedzieć co mi dał 🙂 Pewnie kiedyś napisze i o tym, ale to jeszcze nie ten moment 😉 Poza tym mam nadzieję, że osoby, które są na tej stronie wiedzą o podcaście Ultra Życie 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *