Blog

Motywacja a wyzwanie

Na początek zaznaczę, że choć uznaje się, że kobiety są większymi gadułami, to ja stanowię wyjątek od reguły 😉 i moje myśli, teksty, to co chcę wam przekazać będą w formie zdecydowanie krótszej niż to co Piotr do Was pisze. Tak też wyglądają moje filmiki na moim kanale na YouTube czy w podcaście PoCo. Chcę w ten sposób skłaniać do myślenia, do samodzielnego wyciągania wniosków, do pracy nad sobą. Potrzebny jest sygnał, pokazanie kierunku w którym można podążać. I tak też będzie to się przedstawiać na tym blogu.

Wynika to pewnie ze specyfiki mojej pracy, bo jestem trenerem mentalnym. Za nikogo nie rozwiążę problemu, mogę dać tylko ćwiczenia, zadania z wyjaśnieniem do samodzielnego wykonywania. I założenie jest proste: jeśli na czymś Wam naprawdę zależy, jeśli chcecie coś zmienić, to będziecie wykonywać te ćwiczenia. Na początku oczywiście w bólach i trudzie, bo umysł tak jak mięśnie musi się przyzwyczaić do nowego, wzmożonego wysiłku. Trudności też mogą pojawić się w każdym momencie i trening mentalny ma Was właśnie na to przygotować. Bo może być tak, że na początku motywacja będzie bliska 0 i wtedy trzeba ją w sobie odnaleźć. Może też być tak że w trakcie przyjdzie zwątpienie, zawahanie czy idziesz we właściwym kierunku i czy to co chcesz osiągnąć jest dla Ciebie. I to wszystko jest OK. Co najważniejsze to powinieneś zaakceptować to co się dzieje, dopiero to pozwoli Ci podjąć działanie i je kontynuować.

Właśnie, jak jest z tą motywacją? Jest czy jej nie ma? Potrzebujesz jej żeby rozpocząć działanie czy nie? Wyjaśnię to na przykładzie Wyzwania 69, w którym razem z Piotrem mieliśmy możliwość (i właśnie chęć) wziąć na początku 2019 r.

Jeśli masz przed sobą jakiś cel, to zastanów się przede wszystkim czy jest to cel ambitny – czyli wystarczająco duży, wręcz Cię przeraża i myślisz, że przecież to jest nie do zrobienia. Jeśli pojawiają się takie myśli, to oznacza, że to jest cel „godny” podjęcia. Bo co się wtedy zaczyna z Tobą dziać? Z jednej strony jest strach, że sobie nie poradzisz a z drugiej jest silna chęć działania, podekscytowanie. Pragniesz tego celu, bo czujesz, że jeśli osiągniesz coś tak ogromnego, to pojawi się duma radość, chcę na więcej. Ale co zrobić żeby na początku nie zabić tej radości, chęci do działania, żeby ten strach, lek, obawa nie wygrał, nie wziął nad Tobą góry. Nie jest to prosta sprawa, zwłaszcza jeśli Twoje otocznie Ci nie sprzyja. Jeśli mówią Ci: przestań to nie dla Ciebie, znowu bierzesz się za jakieś głupoty, weź zajmij się czymś jak „normalny” (HA !) człowiek, itd. Jeśli wyobrazisz sobie to w postaci wagi (takie starej, jeszcze z szalami (chyba dołączę tu zdjęcie;-) to Ty jesteś pośrodku a chęć działania i strach są po przeciwnych szalach. W zależności od tego gdzie bardziej skupisz swoją uwagę, gdzie więcej dołożysz (lub pozwolisz sobie nawrzucać) ta szala przeważy.

Jak to się ma jednak do tego wyzwania 69, o którym wspomniałam na początku. Bardzo dużo. Może nawet w przypadku Piotra znacznie więcej. Jest bardzo ambitny i postawienie mu takiego wyzwania spowodowało silne spięcie tylnej części ciała 😉 I też to, że ja brałam udział w tym wyzwaniu stworzyło środowisko sprzyjające do podjęcia się działania. Była obawa, bo jak to 69 dni, wszystko zmienić ? (bo jak zajrzałam do lodówki, to 90% produktów miała w sobie cukier). Jak tu nagle wpasować w dzień 40 min ćwiczeń, 15 to jeszcze dało by radę ale 40? I ta woda…2 l. To dla mnie było największe wyzwanie i chyba dalej jest. Bo z nawykami tak już jest, że trzeba je ciągle wyrabiać. Błędne jest podejście, że np. po tych 69 dniach już nie będziesz musiał się kontrolować. Wręcz przeciwnie, będziesz musiał tylko może trochę mniej, łatwiej Ci będzie Ci przekonać siebie samego, że lepiej tego nie jedz, weź coś innego. To jest tym trudniejsze, jeśli z danym posiłkiem masz silne dobre wspomnienia (tzw. kotwice). Czujesz zapach domowego ciasta, przychodzą wspomnienia miłych wieczorów w domu rodzinnym, ten smak, zapach i już zaczynają Ci pracować ślinianki. I weź tu nie weź kawałka.

I tu pojawia się właśnie tzw. silna wola. Jeśli jesteś świadomy tego, że pracujesz nad swoim nawykiem, widzisz pozytywne efekty zmian (bo minęło już 69 dni) to łatwiej wytrwać w tym nawyku. A co jeśli jesteś na początku swojej drogi wypracowywania nawyków? Dopiero zaczynasz. Wtedy tak jak to było w wyzwaniu wszystko należy podzielić na małe kroki i mieć wyznaczoną nagrodę (nagrodę, która jest dla Ciebie atrakcyjna, której na co dzień sobie nie kupujesz, coś wyjątkowego.) Ważne też jest znalezienie osób, które będą w tym wyzwaniu z tobą. Jeśli nie przez bezpośredni sposób, to chociaż przez wspieranie i motywowanie Cię do działania. Ktoś kto będzie sprawdzał Twoje postępy, ktoś kto nie pozwoli Ci odpuścić w kluczowym momencie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *